The Collection | Wifi Passwords | Final Approach

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dire Straits - "Brothers in Arms"
#41
Robson napisał(a):Nie przypominam sobie aby była poruszana kwestia perfekcjonizmu. Myślę że tutaj nie ma dyskusji. Szczery to on chyba zawsze był. Jednak ja bym się skłaniał że z większą krytyką odnosił się do plyt DS niż solowych. Albo po prostu z biegiem lat złagodnial i nabral jeszcze większego dystansu. Oczywiście z czasem stal się jeszcze bardziej ukształtowanym muzykiem, ale ja tak naprawdę nigdy nie rozumiałem jego krytycznego spojrzenia. Przecież DS chyba się zgodzimy tutaj wszyscy razem, że ten zespoł nie miał ani jednej słabej płyty.

Perfekcjonizm to w tym kontekście idealizm. Ten sam, o którym rozmawialiście w tym wątku - "Malkontent czy idealista". Takim właśnie idealistą/perfekcjonistą jest nadal. Widać to po wspaniałych albumach, jakie wciąż nagrywa i widać to na koncertach, gdzie gra stosunkowo niezmienne, sztywne setlisty, a tak wspaniałego (w szczególności na koncert) kawałka jak "Silvertown Blues" nie zagrał ani razu, bo kiedyś nie był wystarczająco zadowolony z brzmienia. Przykłady można by pewnie mnożyć.

Widać więc, że niezbyt zmienił się przez lata poza tym, że rozwija się jako artysta. O szczerości natomiast pisałem niedawno w innym wątku. Mark przyznał, że w przeszłości robił pewne rzeczy "z cynicznych pobudek". Domyślam się, że chodzi mu głównie o albumy "Making Movies" oraz "Brothers in Arms" właśnie. Słabymi nikt ich raczej nie nazwie Uśmiech, ale patrząc na nie z perspektywy całego wielkiego już dorobku MK, to pewnych śladów cynizmu można się chyba doszukać.
#42
Sztywne setlisty i takie same koncerty. Przynajmniej jest sprawiedliwie w kazdym kraju.Uśmiech Kooba pisał kiedyś że to ma sens bo taki koncert można odczytywać niczym sztukę a jak wiemy one są odgrywane identycznie. Bardzo mi się wtedy spodobało to porównanie i Mark zostaje przy swoim nawet z tymi samymi tekstami pomiędzy.
pawellod pełna zgoda ale niewykluczone że w czasach DS te "cyniczne pobudki" mogły też wynikać z nacisków (choćby wytwórni) i presji. Teraz jest absolutnie wolnym artystą, bez terminów i pośpiechu.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
#43
1. Ride Across The River - 9
2. Brothers in Arms - 8
3. Your Latest Trick - 7
4. Money For Nothing - 6
5. The Man's Too Strong - 5
6. Why Worry - 4
7. Walk of Life - 3
8. So Far Away - 2
9. One World - 1
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
#44
pawellod napisał(a):Widać więc, że niezbyt zmienił się przez lata poza tym, że rozwija się jako artysta. .

chyba nie zgodziłabym się do końca, pawellod
sądzę, że sie zmienił
nie jakoś fundamentalnie, w sensie osobowości czy charakteru
ale wydaje mi się że wiele rzeczy sobie jednak odpuścił- ale nie w sensie negatywnym
wydaje mi się że odpadlo mu wszystko to co go kiedyś tłamsiło, denerwowało, albo było przyczyną zbyt wybujałej samokrytyki
sądzę że to co robi teraz - robi z większym zaufaniem do samego siebie
kiedyś też robił rzeczy dobre, bardzo dobre, świetne- ale chyba nie do końca dopuszczał do siebie myśl że tak właśnie jest
dziś chyba cześciej pozwala sobie pomyśleć że to co robi jest dobre takie jakie jest,
nawet jeśli znajdą się tacy, co będą mówić inaczej
a zawsze sie znajdą, wiadomo
#45
Robson,
co do słuszności grania niewielu utworów na koncertach to się nie wypowiadałem. Chciałem po prostu pokazać w ten sposób perfekcjonizm MK. Jest to temat na oddzielną dyskusję, choć mogę powiedzieć, że mnie głupio byłoby kłócić się z MK na temat jego własnej muzyki, czy to wykonywanej na koncertach czy też nagrywanej na płyty. Ale coś zasugerować bym mu mógł Uśmiech

Natomiast jeśli Mark mówi o SWOICH cynicznych pobudkach, to trudno w tym miejscu zastanawiać się nad naciskami wytwórni. "Cyniczne pobudki" miał sam artysta i już. Chciał po prostu osiągnąć sukces, o czym wspominał w wywiadach i jest to z pewnością sprawa, która mogła go tłamsić, jak to ujęła Retro. Nie chodzi oczywiście o to, że był bardzo nieszczery, ale na pewno nie był w 100% szczery.

Tak przynajmniej należy wnioskować ze słów samego MK, a znając go, to raczej wiedział, co mówi.
#46
Ja to połączyłem, zestawiłem obok siebie ponieważ mam caly czas w głowie sytuacje płyty "Love Over Gold" kiedy wytwórnia protestowała aby "Telegraph Road" nie był taki długi. Mark postawił i tak na swoim ale presję na pewno odczuwał, jednak jego "cyniczna postawa" tutaj wzięła góre. Oczywiście te cyniczne pobudki różnie można odbierać i rozumieć. A i tak koniec konców "Telegraph Road" po latach nazwał cholernie dlugim kawałkiem. "Cyniczne pobudki" rozumiem tutaj w kontekście opozycji np. do wytwórni co uważam za coś wartościowego. Ot taka filozofia mi się zrodziłaUśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
#47
Robson napisał(a):Ja to połączyłem, zestawiłem obok siebie ponieważ mam caly czas w głowie sytuacje płyty "Love Over Gold" kiedy wytwórnia protestowała aby "Telegraph Road" nie był taki długi. Mark postawił i tak na swoim ale presję na pewno odczuwał, jednak jego "cyniczna postawa" tutaj wzięła góre. Oczywiście te cyniczne pobudki różnie można odbierać i rozumieć. A i tak koniec konców "Telegraph Road" po latach nazwał cholernie dlugim kawałkiem. "Cyniczne pobudki" rozumiem tutaj w kontekście opozycji np. do wytwórni co uważam za coś wartościowego. Ot taka filozofia mi się zrodziłaUśmiech

Robson, to, co opisujesz, to akurat nie jest cynizmem Oczko.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
#48
Czekałem aż ktoś to napiszeUśmiech Nie do końca ale w jakimś sensie tak. Bo jeśli Mark chciał 14 min. Telegraph to myślał trochę o tym egoistycznie a cyniczna postawa jest podyktowana egoizmemUśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
#49
Robson napisał(a):Czekałem aż ktoś to napiszeUśmiech Nie do końca ale w jakimś sensie tak. Bo jeśli Mark chciał 14 min. Telegraph to myślał trochę o tym egoistycznie a cyniczna postawa jest podyktowana egoizmemUśmiech

Tzn. tak, masz rację, ale mi się wydaje, że Markowi chodziło raczej o konformizm.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
#50
Ale przecież właśnie nie uległ wpływom choćby koncernów płytowych.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
#51
Gdy MK mówił o cynizmie, to w następnym zdaniu stwierdzał, że teraz jest w 100% szczery, czy też stara się takim być. Przecież gdyby chodziło mu o szczerość inną niż artystyczną, to dałby ku takiej interpretacji choćby niewielki sygnał, a nie dał. Myślę zresztą, że cynicznego postępowania w stosunku do pijawek z wytwórni nawet nie chciałoby się mu potępiać Uśmiech. On po prostu chciał osiągnąć sukces i stąd bardziej rockowe, mniej korzenne w porównaniu do 2 pierwszych albumów Making Movies, odrobina elektroniki na Brothers in Arms i któż wie, co jeszcze. Myślę, że w sztuce takie postępowanie jest jednak normą i tym bardziej wspaniałe jest przez to to, co Mark serwuje nam obecnie.

A poza tematem, to był ktoś jeszcze dziś (albo ogólnie w tym tygodniu) na australijskim Pink Floyd? Uśmiech
#52
Money For Nothing - 9
One World - 8
Walk of Life - 7
So Far Away- 6
The man's too strong - 5
Ride Across the River - 4
Your latest Trick - 3
Brothers in Arms - 2 (prosze nei zabijajcie mnei za to na zlocie)
Why Worry - 1
-I love Youuu !
-I love You too Madame, no matter married or not : )
#53
Myślę, że trafisz raczej na tolerancyjnych ludzi, chociaż z fanami zawsze trzeba uważać Duży uśmiech. Ja, gdy już zabiorę się za głosowanie, to BiA na pewno dam 1. miejsce, ale Twoją listę lubię przynajmniej ze względu na odwagę i wysokie miejsce dla One World. Ośmiu temu nie dam, ale też uwielbiam Uśmiech
#54
One World to jest w sumie świetny kawałek, niestety na albumie został "przeprodukowany". Na koncertach lśnił za to pełnym blaskiem, i moim zdaniem, gdyby na albumie uwieczniono go tak jak brzmiał na koncertach, to byłby to jeden z mocniejszych punktów na tej i tak mocnej płycie.
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
#55
ja one world uwielbiam za hmmm nie wiem za co w sumie, za dynamike ze tak to okresle Uśmiech i faktycznie na plycie nie jest moze mistrzowskie, ale ciagle w glowie mam koncert z san antonio gdzie Knopfler dal czadu przy one world i uwielbiam ta piosenke Uśmiech
Poza tym tez mam z nia fajne skojarzenia (pewnei tak samo maja inni ktorzy glosuja, stad czasami takie zrozniocowanie).
przejzalem wszystkie oddane glosy i nie rozumiem jednej rzeczy- dlaczego nikt nei dal mfn na 1 miejscu oprocz mnie Duży uśmiech
-I love Youuu !
-I love You too Madame, no matter married or not : )
#56
Nie pierwszy i nie ostatni raz jest tak, że na płycie kawałki się niczym nie wyróżniają a na koncertach MK robi z nimi coś, co sprawia gęsią skórkę na plecach u słuchaczyUśmiech. Hill Farmer's Blues, Marbletown są dobrym przykładem, prawda?
A long time ago came a man on a track...
#57
ja na One world już się żaliłam na tym forum

tak naprawdę to jest kompozycja która podoba mi się najmniej ze wszystkich markowych
nie wiem dlaczego, może to ten refren "uuuuu, oh yeah..."- cholera wie
w zasadzie trawię tylko fragment , gdzie wg mnie coś się fajnego zadziewa:

They say it's mostly vanity
That writes the plays we act
They tell me that's what everybody knows
There's no such thing as sanity
And that's the sanest fact
That's the way the story goes


jak dla mnie to najmniej melodyjny ze wszystkich utworów, jakiś taki pomieszany
no, nie wchodzi mi, i tyle
#58
Tajna bronią One World jest fantastyczna partia basu.
Tony Levin + Mark Knopfler = impreza Duży uśmiech
#59
pablosan napisał(a):Nie pierwszy i nie ostatni raz jest tak, że na płycie kawałki się niczym nie wyróżniają a na koncertach MK robi z nimi coś, co sprawia gęsią skórkę na plecach u słuchaczyUśmiech. Hill Farmer's Blues, Marbletown są dobrym przykładem, prawda?

Nie prawda Język Mnie HFB od pierwszego posluchania ujal. Marbletown moze mniej, tu sie zgodze Uśmiech
You do what you want to
You go your own sweet way...
#60
Trudna płyt do głosowania, bo co jakiś czas mi się zmienia faza na różne kawałki Uśmiech Ale moje pierwsze miejsce trzyma się u mnie mocno.

Ride Across the River
Your Latest Trick
Brothers in Arms
The man's too strong
Money For Nothing
One World
So Far Away
Why Worry
Walk of Life

No i oczywiście konstatacja, że od MfN i WoF wszystko się zaczęło, kiedy miałem jakieś 10 lat Oczko


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dire Straits - utwory dodatkowe numitor 81 25,119 12.02.2012, 21:47
Ostatni post: SmokEustachy
  Dire Straits - "On Every Street" numitor 91 26,529 02.02.2012, 05:28
Ostatni post: numitor
  Dire Straits - "Love over Gold" numitor 51 19,552 20.01.2012, 17:22
Ostatni post: SmokEustachy
  Dire Straits - "Making Movies" numitor 34 13,410 12.01.2012, 04:19
Ostatni post: numitor
  Dire Straits - "Communique" numitor 35 14,316 12.01.2012, 04:08
Ostatni post: numitor
  Dire Straits - "Dire Straits" numitor 36 12,555 29.12.2011, 13:19
Ostatni post: Bart

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości